Recenzja SparkyLinux 6 XFCE

felieton

Wstęp.
Przez długi czas byłem użytkownikiem Linux Mint i nie mogłem się przekonać do koncepcji SparkyLinux i kierunku, w którym zmierzał ten system. Przyzwyczajony do wygody i świetnych aplikacji, które LM oferuje „out of the box” nie widziałem sensu w umartwianiu się innymi dystrybucjami, tym bardziej takimi, które nie są w stanie zapewnić mi takiego samego komfortu pracy.

Ale czasy się zmieniają, my się zmieniamy i dystrybucje również. Mamy coraz większy wybór naprawdę dobrych systemów, a na podium Distrowatch zachodzą przetasowania. Dla mnie (prawie) od zawsze numerem jeden jest Debian i dystrybucje na nim bazujące, więc tak naprawdę, od wielu lat nie zmieniam systemu bazowego, a jedynie używam różnych jego wersji (dystrybucji). Tym razem zagiąłem parol na SparkyLinux.
Z projektem Linuxiarze.pl jestem poniekąd związany wirtualną pępowiną niemal od początku funkcjonowania serwisu i powstawania dystrybucji Sparky, więc całkowite przejście na ten system było tylko kwestią czasu.

Instalacja.
Instalator Calamares robi swoją robotę i nie byłoby tu o czym gadać, gdyby nie jeden mały zgrzyt.
Po instalacji na dysku rozjechały się konfigi XFCE i środowisko uruchomiło się we własnych ustawieniach zamiast sparkowych. Pomyślałem więc, że zapomniałem o sformatowaniu katalogu domowego. Ale nie, nie zapomniałem.
Przeprowadziłem instalację jeszcze raz, sprawdziłem dokładnie wszystko a rezultat był ten sam.
Nic się złego z tego powodu nie stało, bo sparkowy wygląd XFCE i tak by mnie zmusił do natychmiastowej zmiany tapety, motywu ikon i pulpitu. Jeśli komuś też się coś takiego stanie, to nie ma się czym przejmować.
Po zakończeniu procesu i restarcie system powiadamia o konieczności przeprowadzenia aktualizacji oraz wyboru lokalizacji – czyli pakietów językowych. SparkyLinux zapewnia pełną zgodność z pakietami Debiana oraz pozwala na ustawienie dowolnego języka i układu klawiatury w zakresie dostępnym w Debianie. Przy okazji dostrajania i dopasowania systemu do własnych potrzeb warto użyć Synaptica do wyszukania i zainstalowania dodatkowych pakietów językowych, które nie są instalowane domyślnie.

Aktualizacja.
Aktualizacja systemu jest pierwszą rzeczą, którą trzeba wykonać po instalacji. Przypomina o tym aktualizator wyświetlając komunikat na ekranie. Jest to skrypt ze skromnym GUI, który uruchamia polecenie w termialu, umożliwia podgląd listy zmian oraz informuje o zakończeniu procesu. I to jest wszystko, co potrafi.
Trochę za mało, jak na nowoczesny system ukierunkowany na początkujących użytkowników. W codziennym użytkowaniu działa sprawnie i szybko, ale brakuje mi w tym kilku opcji, które zapewnia pełnowymiarowy menedżer aktualizacji.

Sparky 6 Aktualizacja

Środowisko graficzne.
Przez kilka lat przetestowałem prawie każdą wersję Sparka i najbardziej podobały mi się wydania Minimal GUI z Openboxem.
Autor zaimplementował całe mnóstwo innych, również egzotycznych środowisk, więc zainteresowani alternatywnymi rozwiązaniami mają duże pole do popisu. Ja wybrałem XFCE, które przepisane na biblioteki GTK3 przeżywa drugą młodość.
Nowe XFCE zachowało swój dawny charakter i sprawdza się najlepiej na moim laptopie. Jest świetnie.
Ważnym dla mnie elementem w środowisku graficznym jest edytor menu. W XFCE za edycję menu odpowiada MenuLibre i w niczym nie ustępuje uznanemu Alacarte. Na dolnym panelu zostawiłem WhiskerMenu, a na górnym umieściłem proste menu XFCE. MenuLibre wprowadza zmiany w obu apletach jednocześnie.

Użytkownicy znający wcześniejsze wersje środowiska w nowym XFCE 4.14 nie będą niczym zaskoczeni, ale ktoś, kto do tej pory używał innych mainstreamowych środowisk, będzie mile zaskoczony płynnością działania i niewielkim apetytem na zasoby komputera. Dodajmy do tego bardzo dobrą optymalizację systemu, a uzyskany efekt zadowala nawet takiego malkontenta jak ja.

Na moim laptopie HP Elitebook 8560p Sparky 6 XFCE 64 bit potrzebuje do działania nieco ponad 400 MB RAM-u, co uważam za wynik więcej niż zadowalający. Trzeba tu wziąć pod uwagę, że równorzędne środowiska GTK3 zajmują na starcie co najmniej 700 MB RAM-u i to po zastosowaniu optymalizacji.
Oczywiście, sprawdzałem to tylko na własnej platformie sprzętowej, więc nie są to spostrzeżenia w pełni miarodajne.Na moim sprzęcie nie są to znaczące różnice, ale przekładają się na temperaturę procesora i zużycie baterii.
Na słabszych konfiguracjach sprzętowych te same różnice mogą mieć kapitalne znaczenie. Szybkość działania i responsywność systemu najlepiej można ocenić po działaniu zasobożernych programów, takich jak: Firefox, Chrome, Libre Office czy Gimp.
W porównaniu do LMDE 3 Cinnamon i LM 19 XFCE, Sparky jest zauważalnie szybszy i jest to wyraźna różnica.
Sparky 6 z XFCE 4.14 jest naprawdę dobry!

APTus i aplikacje.
APTus jest tym, co najbardziej wyróżnia SparkyLinux na tle innych dystrybucji. Właściwie, to autorskie rozwiązania są sensem tworzenia i utrzymania każdej dystrybucji. Bo tym właśnie jest linuksowa dystrybucja, systemem bazowym z dodanym własnym zestawem programów i plików konfiguracyjnych, które mają na celu przystosowanie systemu do potrzeb i wizji autora.

W tym przypadku autorzy przekonują nas, użytkowników, do koncepcji minimalizmu stosowanego, który ma nam zapewnić sprawne działanie systemu na naszym, nawet starym, sprzęcie. Niestety, przez to musimy się pogodzić z pewnymi ograniczeniami i brakiem niektórych nowoczesnych programów, które w innych dystrybucjach stały się standardem. Coś za coś, pytanie tylko czy jesteśmy w stanie to zaakceptować. Kilka lat rozwoju dystrybucji i pozytywne w większości opinie mówią, że to się sprawdza i jest akceptowane.

Duża w tym zasługa wspomnianego APTus-a, który w Sparky’m pełni rolę Centrum Sterowania i gromadzi w jednym miejscu wszystkie najważniejsze funkcje. Jest to bardzo dobre rozwiązanie w przypadku ustawień systemowych i typowych dla Sparka, autorskich skryptów. Jednak, moim zdaniem, nie sprawdza się w roli menedżera oprogramowania dla początkujących użytkowników, którym potrzebny jest bardziej czytelny przewodnik po repozytoriach.
Z dostępnych w APTus-ie kategorii potrzebne są tylko Akcesoria, Kodeki, Pulpit i System, pozostałe można sobie darować.

Wynika to z tego, że w pozostałych kategoriach APTus umożliwia jedynie instalację lub deinstalację wybranych programów, ale oprócz lakonicznych podpowiedzi, nie udostępnia informacji na ich temat, nie pokazuje objętości plików, zależności, wtyczek, plików językowych ani ewentualnych błędów w pakietach. Może to skutkować niekompletną instalacją programu lub innymi problemami.

Do instalowania programów polecam używać Synaptic, który pokazuje wszystko, co potrzebne. Do wyszukiwania i podglądu programów przyda się menedżer oprogramowania. W repozytoriach Debiana dostępny jest Gnome Software, który działa bez problemu i nie ciągnie za sobą tony zależności. Dzięki temu mogę wygodnie i skutecznie przeszukiwać repozytoria, a instalację i tak przeprowadzam w Synapticu. Niezrozumiałym dla mnie zabiegiem jest zastosowanie DebiTool w miejsce Gdebi.
To tak, jakby celowo obciąć sobie nogę, żeby móc używać protezy. DebiTool pokazał mi *****, gdy chciałem zainstalować paczkę deb.
Wyświetlił mi komunikat, że nie ma takiego pliku ani katalogu więc mu podziękowałem i grzecznie przeprosiłem Gdebi za zaistniałe nieporozumienie.
Poskutkowało to poprawnie zainstalowaną paczką.
Wrócę jeszcze na chwilę do Synaptica; jeśli ktoś chce się dowiedzieć, ile autorskich pakietów zostało przygotowanych na potrzeby dystrybucji, powinien wpisać w szukające Synaptica frazę „sparky”.

Sparky APTus

Koncepcja SparkyLinux.
Z założenia SparkyLinux jest uniwersalnym projektem do różnych zastosowań, zapewniającym stuprocentową zgodność z systemem bazowym, opracowany w kilku wersjach z takim samym sposobem zarządzania i spójną stylistyką.

Dlatego mamy do wyboru lekkie, lżejsze i najlżejsze, a we wszystkich APTus jako centrum sterowania i obsługi systemu.

Doliczyłem się ośmiu wersji Sparky Rolling – każda w dwóch opcjach 32 i 64 bit, co daje razem 16 obrazów.
Do tego pięć wersji Sparky Stable 32 i 64 bit, co daje następne 10 obrazów. A nad tym wszystkim pracują zaledwie 3 osoby (praktycznie 1-na z pomocą drugiej). Zastanawiam się, gdzie w tym jest sens i logika? Jeżeli mamy jedną podstawę i jeden system zarządzania, który umożliwia swobodny wybór dowolnego środowiska graficznego, to po co się tak rozmieniać na drobne? Czy nie byłoby lepiej ograniczyć tej liczby obrazów i poświęcić więcej czasu na rozwój autorskich aplikacji?

Na przykład:
1. Flagowy projekt z pełnowymiarowym środowiskiem XFCE lub MATE
2. Minimal Gui Openbox dla minimalistów i rzeźbiarzy, którzy chcą sami sobie wystrugać system.
3. Rescue
Każdy obraz w wersji 32 i 64 bit, co daje 6 obrazów iso do opracowania. Dałoby to programistom więcej czasu i pozwoliło na lepsze dopracowanie szczegółów. Ale co ja tam wiem…

Podsumowanie.
SparkyLinux jest określany przez swoich autorów jako „nowoczesny system operacyjny przeznaczony dla początkujących użytkowników”. Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Moim zdaniem Sparky nie nadaje się na pierwszego linuksa dla początkującego użytkownika migrującego z innego, bardziej popularnego oprogramowania. Takim poszukującym emigrantom radzę omijać Sparky i nie narażać się na rozczarowanie. Gdybym miał komuś takiemu polecać „dystrybucję na pierwszy ogień” to proponowałbym dowolną wersję Linux Mint lub Ubuntu, ewentualnie MX-a jako live USB.

Jednak Linuxiarze z pewnym doświadczeniem docenią ten kawał solidnego softu i pracę, jaka została w niego włożona.
Poradzą sobie również z terminalem i bez zaawansowanych, graficznych konfiguratorów.
Do poprawnej obsługi tego systemu konieczna jest podstawowa wiedza o linuksowych niuansach i minimalna znajomość języka angielskiego, z którym nie raz się tu spotykamy. Znajomość kilku poleceń i posługiwanie się terminalem również jest mile widziane. Co dostajemy w zamian? Dokładnie to, czego oczekujemy, czyli lekki i responsywny system na podstawie Debiana Testing bez określonego cyklu wydawniczego. Sparky Rolling zapewnia ciągły dostęp do aktualnych pakietów Debiana, a twórcy dystrybucji udzielają pomocy na Forum Linuxiarze.pl

Za coś takiego warto ich wspomagać finansowo, bo przynajmniej wiemy, co za to dostajemy, a takiej bezpośredniej, fachowej pomocy technicznej w ojczystym języku nie da się przecenić.
Czy Sparky ma wady? Tak, ale co ich nie ma? Trudno jest jednoznacznie wskazać, co jest wadą, jeśli jednocześnie to samo może być postrzegane jako zaleta – np. skrypty. Z jednej strony, te proste rozwiązania nie dają komfortu pełnowymiarowych menedżerów aplikacji i aktualizacji, ale z drugiej strony, nie obciążają systemu. W ciągu kilku tygodni używania i testowania Sparky 6 znalazłem dwa poważne błędy, które mogą utrudniać życie użytkownika.

Pierwszym jest źle działający DebiTool. Zdecydowanie do poprawki lub zastąpienia przez Gdebi. Drugim błędem jest instalacja aplikacji „na ślepo” w APTus. Bez znajomości programów, które chce się instalować, można sobie narobić niezłego bałaganu przez brak niektórych pakietów lub wręcz przeciwnie, przez nadmiar zależności z innego środowiska. Jest to przyczynek do tego, że Sparky nie nadaje się dla początkującego użytkownika.
Wszystko inne, do czego mógłbym się przyczepić, przynależy do systemu bazowego lub zastosowanego środowiska, więc może występować także w innych dystrybucjach bazujących na tych samych podstawach.

Jakie Sparky ma zalety? Lekkość, szybkość i responsywność są największymi zaletami SparkyLinux i temu jest podporządkowanych większość elementów dystrybucji. Głównie za to Sparky jest najbardziej doceniany przez użytkowników. W tym przypadku minimalizm systemu skutkuje również minimalną liczbą błędów. Dużą zaletą jest dla mnie podstawa Debiana Testing i wsparcie techniczne, o którym już wspominałem.

Dystrybucje forkujące system bazowy w różny sposób wykorzystują macierzyste repozytoria. Jedne utrzymują je w stanie nienaruszonym, dodając równolegle własne repozytoria, a inne ingerują w strukturę bazy dość głęboko, mieszają pakiety własne z bazowymi i tworzą nową jakość.
SparkyLinux należy do tych pierwszych, nie zmienia niczego w repozytoriach Debiana, a własne rozwiązania całkowicie podporządkowuje systemowi bazowemu.

Dzięki temu, w razie problemów z utrzymaniem dystrybucji, użytkownik może wyłączyć repozytoria własne i korzystać tylko z bazowych, przywracając
pierwotną strukturę Debiana bez konieczności reinstalacji całego systemu. Nie sprawdzałem tej możliwości i mam nadzieję, że to nie będzie konieczne.
Czy są lepsze dystrybucje? W przypadku Sparky 6 trudno jest znaleźć równorzędnego przeciwnika. Wynika to głównie z tego, że wszystkie debianowe dystrybucje, które znam i mógłbym porównać ze Sparkiem, bazują na Debianie stabilnym.

Mogę się więc pokusić o stwierdzenie, że Sparky 6 jest obecnie najlepszą dystrybucją bazującą na Debianie testowym. A do tego XFCE 4.14 – miód i orzeszki.

Albedo 0.64

 

Powiązane wpisy

Albedo 0.64

Technik, rocznik 1964. Dystrybucje: Mandrake/Mandriva (2004-2008), Ubuntu, Lubuntu, Xubuntu (2008-2012) oraz kilka przygód z innymi systemami. Obecnie używam Sparky 6 na HP Elitebook 8560p i LMDE4 na Sony Vaio.

5 thoughts on “Recenzja SparkyLinux 6 XFCE

  • 20/05/2020 at 6:26 pm
    Permalink

    Abedo 0.64 … dzieki za zainteresowanie postem i cheć odpowiedzi.
    Jeśli „Ad.3 Nie zrozumiałeś niczego z tego punktu” wyjaśniam : chodzi tylko o to, by programy dodatkowe, które się ewentualnie dointalowuje po instalacji systemu móc mieć u siebie i by cały proces ich instalacji i polonizacji móc przeprowadzić mimo braku dostepu do internetu.
    Jeśli np zachodzi potrzeba reinstalacji windowsa i instalacji potrzebnego softu można to zrobić jak i skonfigurować oprogramowanie przy wyłączonym lub niedostępnym internecie (można w ten sposób nawet powyłączać opce kontaktu instalowanych programów z serwerami producenta w celu uniknięcia niechcianych powiadomień o nowej wersji czy reklam sponsorskich z wyprzedzeniem).

    A już tak całkiem na marginesie :
    – czy jest sposób na dodanie komentarza jeśli nie ma się konta e-mailowego ? Np próbowałem założyc konto na youtube i okazało się, że procedurę jego utworzenia można przejsć do końca, ale aktywować tylko wówczas gdy przekaże się portalowi nr telefonu którego przecież można nie mieć (ja właśnie nie mam i mieć nie zamierzam a tak właściwie to z niego zrezygnowałem nając dość wysłuchiwania handlowych super ofert) – czy i linuxiarze.pl też zamierzają iść ta drogą ?
    Pozdrawiam.

    Reply
    • 23/05/2020 at 4:07 pm
      Permalink

      @os.y „chodzi tylko o to, by programy dodatkowe, które się ewentualnie dointalowuje po instalacji systemu móc mieć u siebie i by cały proces ich instalacji i polonizacji móc przeprowadzić mimo braku dostepu do internetu.”
      – W tym celu należałoby pobrać z internetu całe repozytorium, zapisać na nośnikach a następnie te nośniki dodać do pliku sources.list. Jest to możliwe i sensowne w przypadku dystrybucji „stabilnych” typu LTS. Niektóre dystrybucje oferują taką możliwość, ukazują się również instalacyjne obrazy iso dvd 4 GB z większą ilością pakietów dostępnych offline. SparkyLinux nie będzie oferowany w takiej rozszerzonej wersji ponieważ wymagałoby to większych i droższych serwerów. W przypadku Sparky 5x (Stable) można pobrać repozytoria Debiana 10.
      – Wiele usług internetowych wymaga logowania i bez adresu mailowego nie będą dostępne. Numer telefonu na ogół nie jest wymagany.
      Tego typu tematy jak powyżej proszę poruszać w odpowiednim dziale na forum. Pozdrawiam.

      Reply
  • 19/05/2020 at 5:22 pm
    Permalink

    Z czystej ciekawości : jaka jest relacja ilościowa pomiędzy użytkownikami SPARKY w Polsce i na świecie?
    1/ Jeśli zdecydowanie przeważa tzw „świat” i to on przejął w dużej mierze nieformalne wspieranie czy finansowanie projektu to rozumiem, dlaczego angielski jest jezykiem dla dystrybucji wiodącym. Ale jeśli było by odwrotnie to postępowanie dysydentów poświęcających swój czas i środki na pielęgnowanie SPARKY w tej wersji jezykowej było by dla mnie całkowicie anormalnym.
    2/ Dlaczego lokalizacja – polonizacja systemu i wszelkich programów po instalacji jest opcja dodatkową a nie jest podstawą dla dystrybucji ?
    3/ Anormalnym też jest dla mnie pielęgnowanie sieciowych repozytoriów. Jeśli używam na codzień windowsa to mam wszystkie programy instalacyjne i potrable w wersjach „do instalacji – użytku” jeszcze niektnięte w prywatnym katalogu na swoim dysku stajac sie w ten sposób niezależnym od aktualnej sprawności netu. Dlaczego SPARKY nie oferuje możliwości takiego zabezpieczenia się na wypadek czasowego rozłożenia się internetu?
    3/ Dlaczego wygodniej mi tu wymądrzać się z poziomu KNOPPIXa a nie SPARKY którego już próbowałem nawet dosiaść (a że trochę narwisty więc i z niego spadłem)
    Pozdrawiam

    Reply
    • 20/05/2020 at 11:53 am
      Permalink

      Ad.1 Nie prowadzimy badań statystycznych ale na podstawie proporcji wielkości świata i Polski możemy wnioskować, że więcej użytkowników SparkyLinux jest poza granicami naszego pięknego grajdołka.
      Ad.2 Wyboru lokalizacji językowej można dokonać podczas startu sesji live (podobnie jak w Knoppix) oraz po zakończeniu procesu instalacji/aktualizacji. Wybór języka nie jest opcją dodatkową, jest to standard w dystrybucjach linuksowych.
      Ad.3 Nie zrozumiałem niczego z tego punktu.
      Ad.3/3 Jeśli Knoppix jest lepszy i wygodniej się z niego wymądrza, to niech tak zostanie i nie będzie problemu.

      Reply
  • 15/05/2020 at 6:54 pm
    Permalink

    A ja nie mam pojęcia o linux! Dobrze mi się użytkuje Sparkylinux. Dla mnie i mojej nieinformatycznej duszy jest najlepszy; szybkie to i intuicyjne. Z\Żadne tam minty ubunty.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *