*** Linuxiarze obchodzą w tym roku 10-lecie działalności! *** Dziękujemy za wspólnie spędzone lata i zapraszamy na kolejne! ***

MX Linux – Po prostu działa


Wstęp.
MX Linux jest efektem połączenia sił programistów ze społeczności Mepis i AntiX. Stosunkowo młoda dystrybucja z marszu zdobyła pierwsze miejsce na Distrowatch i to z dużą przewagą nad drugim Manjaro i trzecim Mintem. Wywołało to spore poruszenie w linuksowej społeczności i jeszcze większe zainteresowanie tym projektem. Nie mogło więc zabraknąć o tym wzmianki na łamach Linuxiarze.pl.
Nie ulega wątpliwości, że starzy wyjadacze od Mepisa i Antixa wiedzą co robią, choć pierwotne ich projekty były niszowe i skierowane do wąskiej grupy użytkowników. Dogadali się w 2013 roku, a trzy lata później ukazało się pierwsze wydanie MX 16. W ciągu trzech lat (2016 – 2019) pokonali z kretesem o dekadę starszych konkurentów i zajęli pierwsze miejsce na podium. Coś w tym musi być i postanowiłem to sprawdzić. Dla mnie jedynie słuszną metodą testowania dystrybucji jest pełna instalacja na dysku (co uczyniłem), ale MX oferuje również pełną funkcjonalność w trybie live USB i z tym koniecznie trzeba się zapoznać.
Platforma sprzętowa to:
– dziesięcioletni laptop HP z procesorem Intel Core i5-2520M x86-64,
– grafika Intel HD Graphics 3000,
– karta sieciowa N 6205 Taylor Peak,
– dysk SSD Goodram Iridium MLC,
– karta dźwiękowa Intel 6 Series/C200
Obrazy ISO MX są dostępne w wersjach 32 bit dla BIOS i 64 bit dla BIOS/UEFI.

Tryb Live USB.
Tu od razu przejdę do sedna i powiem, że do tego celu MX został zaprojektowany i w tym trybie sprawdza się znakomicie. Przed uruchomieniem systemu w menu GRUB, oprócz standardowych opcji, można ustawić lokalizację języka i klawiatury oraz tryb persystencji – czyli zapisu ustawień. Ta ostatnia funkcja nie jest aktywna przy pierwszym uruchomieniu, ponieważ wymaga przygotowania obrazu w programie MX Live USB Maker. Ja się w to nie bawiłem i po krótkim zapoznaniu przeszedłem do instalacji na SSD. Po uruchomieniu MX Live na pulpicie znajdują się pliki pomocy FAQ i MANUAL, z którymi koniecznie trzeba się zapoznać. Instrukcja jest bardzo dobra, obszerna i napisana zrozumiałym językiem. W tym miejscu należy się ogromny aplauz dla kolegi fibogacci za znakomite tłumaczenie manuala. Ta sama osoba prowadzi polski blog o MX pod adresem mxlinux.pl
Brawa na stojąco za świetne promowanie dystrybucji!

Instalacja.
MX Instalator nie jest skomplikowany ale też, nie jest to znany z innych dystrybucji Calamares. Instalacja przebiega w języku ustawionym podczas uruchamiania, umożliwia edycję partycji za pomocą Gparted, wybór uruchamianych podstawowych usług, ustawienia Samby itp. Wszystko jest dokładnie opisane w manualu.

Ustawienia

Uruchomienie MX po instalacji na dysku.
Pierwsze, co trzeba zrobić po uruchomieniu zainstalowanego systemu, to przystosowanie środowiska do własnych upodobań lub zacząć się przyzwyczajać do ustawień domyślnych.
Dla mnie domyślna konfiguracja panelu jest do bani. Pionowy panel nie jest intuicyjny w obsłudze i jest za wąski, by być czytelnym. Można zmienić jego orientację w oknie pierwszego uruchomienia, znajdują się tu również opcje ustawień językowych czy instalacji kodeków. Po uporaniu się z ustawieniami podstawowymi, wspólnymi dla większości dystrybucji debianowych i środowiska XFCE, mogę zająć się poważniejszymi sprawami.
Przeglądając menu Whisker mam wrażenie jakbym zaglądał do garnka z bigosem. Czego tu nie ma? Nie ma ładu i składu. Może przesadzam, ale tylko trochę. Najbardziej zabałaganione są menu MX Narzędzia, System i Ustawienia. Wiele pozycji się w nich powiela, co powoduje jeszcze zamieszanie. Kiedyś spotkałem się z opinią, że Linux Mint jest przeładowany niepotrzebnymi programami. Jeśli nadal ktoś tak sądzi, to niech zobaczy, co się dzieje w MX. Programy GTK na przemian z Qt i starocie sprzed dekady, których chyba nikt już nie używa w czasach smartfonów i szerokopasmowego internetu. Wyłuskam z tego bałaganu kilka ciekawostek, żeby uzasadnić swoje tezy.
– iDevice Mounter – pozycja powtarza się trzykrotnie w menu Akcesoria, MX Narzędzia i Ustawienia. Ktoś uznał, że podłączanie urządzeń Apple do MX jest bardzo częstą praktyką.
– gMTP – stary program przeznaczony do obsługi przenośnych odtwarzaczy MP3. W 2020 roku? Serio? Jeszcze żadnego urządzenia nie udało mi się do tego podłączyć. Żeby było ciekawiej, potrzebne do tego go-mtpfs i jmtpfs nie są zainstalowane, a sama biblioteka libmtp9 nie wystarczy. Sprawdziłem przy pomocy Samsung Galaxy S5. Ogólnie, podłączanie urządzeń przenośnych i smartfonów w Linuksie to ciężki temat, ja po prostu wyjmuję kartę pamięci i wkładam do czytnika.
– ADSL/PPPoE – umożliwia dostęp do internetu przez linię telefoniczną. Łał! Mogę się wdzwaniać przez telefon stacjonarny z obrotową tarczą, jak w Matrixie… tylko skąd ja go wezmę?
– GnomePPP – jak wyżej.
– GkrelIM – to dopiero wykopalisko, w sam raz na monitor HiDPI.
– Orage – stary składnik XFCE, nie pamiętam, żeby był do czegokolwiek przydatny.
– Nomacs – przeglądarka grafiki z KDE powiązana funkcjonalnie z iDevice Mounter. Poza takimi zależnościami nie widzę sensu używania programów Qt w środowiskach GTK (i odwrotnie). Ale to tylko moje czepialstwo, bo sam Nomacs jest OK.
– FeatherPad na Qt5, a dlaczego nie MousePad? Nie widzę powodu, by zastępować programy zintegrowane ze środowiskiem graficznym innymi o tej samej funkcjonalności.
– Gry – Lbreakout2, Swell Foop, Peg-E – zamieszczanie takich „gier” w dystrybucji A.D. 2020 to już żenada.

Konfiguracja MX

Ale dosyć już marudzenia.
Największą zaletą i sensem powstawania każdej dystrybucji są autorskie programy deweloperów, a tych w MX jest naprawdę sporo. Ogólnie MX Linux jest dystrybucją nietuzinkową, która idzie własną drogą i nie jest kolejnym forkiem forka, który innego forka naśladuje. Autorzy Mepis i Antix stworzyli tu nową jakość na własnych zasadach i odnieśli sukces.
Najważniejszy z autorskich rozwiązań to niewątpliwie MX Narzędzia, który jest w dystrybucji centralnym punktem, centrum sterowania dającym użytkownikowi dostęp do edycji wszystkich aspektów systemu. Jest tu też opcja „Ukryj poszczególne narzędzia w menu”, która zaprowadza porządek w menu Whisker i czyni je bardziej czytelnym. Wszystkie elementy są opisane w manualu, ale wspomnę jeszcze o takich rodzynkach, jak: MX Ulepszenia, MX Menedżer Repozytoriów, MX Naprawa Kluczy GPG i MX Instalator Pakietów. Takie funkcjonalności zdecydowanie ułatwiają korzystanie z systemu. Należy tu wspomnieć, że oprócz standardowych repozytoriów Debiana mamy dostęp do backportów i własnego repozytorium MX, co ma zapewnić dostęp do najbardziej aktualnych pakietów. Repozytorium MX zawiera również programy niedostępne w innych dystrybucjach debianowych specjalnie przygotowane dla użytkowników MX. Niezłą gratką jest Conky i programy do niego – Conky Manager i Conky Toggle. Dostępnych jest kilkanaście fantazyjnych konfigów, które można edytować i bardzo łatwo zmieniać. Miłośnicy pulpitowych ficzerów będą zadowoleni.
Nie będę tu rozkminiał systemu na części pierwsze, a zwrócę jeszcze uwagę na rzeczy dla mnie ważne i kontrowersyjne. Dystrybucja domyślnie nie wspiera systemd i używa sysvinit, ale umożliwia użytkownikowi włączenie jądra z systemd. Jak mówią sami deweloperzy, używanie systemd może powodować problemy i nie jest zalecane. To po co robić takie klocki? Dla mnie lepsze byłoby opowiedzenie się po jednej stronie bez pozostawiania potencjalnej miny dla użytkownika. Druga kontrowersja to umieszczenie Fluxbox i XFCE w jednej edycji. Mieszanie środowisk to nie jest dobry pomysł, prędzej czy później coś się zemści, a na starcie mamy bałagan w aplikacjach. Mniejszym problemem jest gorsze działanie jakiegoś programu poza jego właściwym środowiskiem, gorzej będzie, jeśli w jednym środowisku przypadkowo popsujemy lub usuniemy konfigi drugiego. Poza tym, współdzielone programy odbierają nieco charakteru poszczególnym środowiskom i nie zawsze dobrze wyglądają. Zdecydowanie wolałbym osobne edycje ale wiem, że mieszanie różnych środowisk i menedżerów okien to już stara tradycja rodem z Antix przeniesiona do MX. Mnie nie pozostaje nic innego jak użycie synaptica i wyczyszczenie systemu ze zbędnych dla mnie elementów.

Conky

Działanie systemu w codziennym użytkowaniu.
Bez zaglądania pod maskę nie mogę niczego złego powiedzieć o działaniu MX, jego wydajności i responsywności. Wszystko działa sprawnie i nie powoduje stresujących sytuacji. Kilka dni z tym systemem zacząłem od niemal zachwytu, a kończę z wypisaną listą mankamentów, na szczęście, w większości są to drobiazgi. Nie widzę natomiast osławionej lekkości i minimalnego użycia zasobów komputera. Na moim sprzęcie obciążenie RAM-u 650 MB w sesji XFCE i 450 MB we Fluxboxie to żadne halo i nie ma się tu czym zachwycać. Sytuację trochę ratuje małe obciążenie procesora. Nasuwa mi się porównanie ze Sparky 6 XFCE, gdzie przy tym samym środowisku Sparky potrzebował o 200 MB mniej. Z drugiej strony, LMDE 4 z Cinnamonem zajmuje na starcie 700 MB RAM na tej samej platformie. Coś tu chłopakom nie wyszło z tą optymalizacją. Nie trzeba się sugerować działaniem systemów na moim laptopie, na innym sprzęcie wyniki mogą się różnić i najlepiej samemu to sprawdzić na własnym komputerze. W wersji 32-bitowej podane przeze mnie wartości będą o połowę mniejsze.
Od parametrów technicznych ważniejszy jest dostęp do oprogramowania, a na to nie można narzekać. W repozytoriach znalazłem wszystko, co tylko przyszło mi na myśl, bez kombinacji i ściągania deb-ów. A to duża zaleta i dla niektórych użytkowników może to być najważniejszy argument na korzyść MX. Zastanawiałem się, co tak naprawdę jest motorem sukcesu dystrybucji, który pozwolił jej wyprzedzić Manjaro, LMDE czy Sparky. Teoretycznie każda z tych trzech dystrybucji jest lepsza od MX i każda ma swoje zalety. Pod jakim względem są lepsze?
Manjaro – baza Arch Linux, duży wybór programów w najnowszych wersjach.
LMDE – nowoczesne i ergonomiczne środowisko, spójność stylistyczna całości, autorskie programy, utrzymanie głównego nurtu Debiana Stable plus backporty.
Sparky 6 – lepsza wydajność i mniejsze zużycie RAM w tym samym środowisku, duża baza programów, również autorskich, nowsze pakiety z bazy Debiana Testing.

Motyw

Moim zdaniem, za sukces i popularność MX odpowiada tryb Live USB. System z pendrive’a działa bardzo dobrze, pozwala na ustawienia językowe, działają w nim wszystkie funkcje, ma dedykowane narzędzia do persystencji. Ilość dostępnego oprogramowania pozwala na swobodne działanie bez instalacji na dysku i nawet bez połączenia z internetem. Jego konkurenci tego nie mają, a jeśli nawet, to nie na taką skalę. Jak mi się wydaje, wielu użytkowników woli używać Linuksa bez ingerencji w strukturę HDD/SSD, na którym rezyduje W10 z zestawem gier. Wielu jest też takich, którzy boją się procesu instalacji bądź nie potrafią się do tego przygotować. Być może są też tacy, którzy nie chcą inwestować w nowe dyski, a do komfortowej pracy MX wystarczy pendrive 16 GB, który leżał gdzieś w szufladzie. Jakby nie było, twórcom dystrybucji należą się duże brawa i uznanie za stworzenie systemu, który wyszedł przed szereg i odpowiada na zapotrzebowanie użytkowników.

Aktualizacja systemu

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o najnowszej wersji MX z KDE Plasma, która niedawno (sierpień 2020) ujrzała światło dzienne. Ja nie używam KDE, więc nie będę tego oceniać, zwrócę jedynie uwagę na fakt, że jest to pierwsza wersja MX bez wsparcia dla architektury x86, a więc również bez wsparcia dla archaicznych sprzętów. Wcześniej czepiałem się optymalizacji MX XFCE i sporej zajętości RAM-u. MX KDE Plasma na starcie zajmuje tylko 400 Mb RAM, czyli tyle, ile można się spodziewać od XFCE. Ta wersja jest bardziej uporządkowana przy zachowaniu struktury edycji podstawowej. Różnice wynikają głównie z zastosowania innego środowiska graficznego. Mam wrażenie, że w dalszej perspektywie dystrybucja pójdzie w stronę bibliotek Qt i Plasma będzie domyślnym pulpitem. Podsumowując wszystkie moje powyższe rozważania mogę powiedzieć, że MX Linux we wszystkich swoich wersjach jest bardzo ciekawą i perspektywiczną dystrybucją. Będę trzymać kciuki za dalszy rozwój i powodzenie tego projektu.

Powiązane wpisy

Albedo 0.64

Technik, rocznik 1964. Dystrybucje: Mandrake/Mandriva (2004-2008), Ubuntu, Lubuntu, Xubuntu (2008-2012) oraz kilka przygód z innymi systemami. Od 2013 roku Linux Mint.

6 thoughts on “MX Linux – Po prostu działa

  • 07/09/2020 at 2:27 pm
    Permalink

    Albedo 0.64 napisał : „Nasuwa mi się porównanie ze Sparky 6 XFCE…” ale… gdzie ową szóstkę znaleść bo dalej koło linuxa (Sparky) się kręcę ?
    Pozdrawiam

    Reply
    • 08/09/2020 at 12:10 am
      Permalink

      Sparky rolling to przyszły 6.

      Reply
  • 30/08/2020 at 5:07 pm
    Permalink

    Na plus są „MX ulepszenia”. Jest tam autorski kompozytor dla sterownika Intela. Mx Linux jako jedyny ustawił mi monitor Pivot, że mi nie ciacha pixeli przy przewijaniu, gdy ustawiony jest on HD w pionie. Manjaro i Ubuntu poległo przy tym.

    Reply
    • 30/08/2020 at 8:16 pm
      Permalink

      Fakt, MX-owe aplikacje to duży plus i ułatwienie życia. Ogólnie to jest dobrze przemyślana, godna polecenia dystrybucja. Najbardziej podoba mi się edycja KDE Plazma i polecam się z nią zapoznać.

      Reply
  • 29/08/2020 at 2:56 pm
    Permalink

    >Ogólnie, podłączanie urządzeń przenośnych i smartfonów w Linuksie to ciężki temat, ja po prostu >wyjmuję kartę pamięci i wkładam do czytnika.

    W smartfonie z Windows mam dostęp do karty pamięci po podłączeniu do komputera z linuksem, bez wyciągania jej.

    Reply
    • 30/08/2020 at 8:07 pm
      Permalink

      Ja też mam dostęp do pamięci telefonu przez USB w każdej dystrybucji której używam ale transfer jest powolny i niestabilny, wymaga wyłączenia blokady ekranu Androida. Dla mnie wygodniejsze jest wyjęcie karty ale to tylko moja opinia, nikomu nie mówię, że to jedynie słuszne rozwiązanie tym bardziej, że niektóre smartfony mają tylko pamięć wewnętrzną. Ogólnie w swoich wpisach przedstawiam własne opinie i doświadczenia z którymi nie wszyscy muszą się zgadzać.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *