„Piractwo w sieci” czy legalny „Pingwin”

Reklama na Linuxiarze.pl

 

 

felieton Artykuł jest „cichym protestem” ucznia o zmianę sposobu nauczania. Silne zakorzenienie przyzwyczajeń nabytych w szkołach odzwierciedla nasz późniejszy stosunek do wszystkich aspektów życia. Zasady wpojone w nas przez nauczycieli, dotyczące używanego oprogramowania, również nie pozostają bez echa. A przecież tak niewiele trzeba, by wyjść z szarej strefy komerchy i piractwa na drogę otwartych i legalnych rozwiązań, jakie umożliwia Linux. Zapraszamy do czytania i wyrażania swoich opinii na ten temat.

 
Witajcie. Wracam do was po dosyć długiej przerwie z kolejnymi przemyśleniami. W tym artykule pragnę poruszyć temat piractwa w sieci. Dlaczego? Zapewne natknęliście się na informacje o premierze „Windows 8” zaplanowanej na 26 października. Wielu może się nie spodobać samo napominanie o tym systemie na łamach tej strony, aczkolwiek mam nadzieję, że jakoś to zniesiecie i wytrwacie do końca, gdyż owy temat jest ściśle związany zarówno z Linux’em jak i Windows’em.

Wielu z was zapewne ma zainstalowane „okienka” służące jako „konsola do gier”, więc proszę o nie wylewanie frustracji związanych z tym systemem.

Rozpocznę od delikatnej krytyki nauczania informatyki w szkołach gimnazjalnych czy średnich ( sam idę teraz do 2 klasy LO mat-fiz-inf ). U mnie w szkole oraz w zdecydowanej większości, nauczanie informatyki opiera się w dużej mierze na pakiecie biurowym od firmy z Redmond. Wałkowanie z roku na rok owego pakietu oczywiście na jedynym „słusznym systemie” MS Windows xp/vista(o zgrozo)/7. Jak już przemogą pakiet biurowy to zazwyczaj przechodzi się do programów graficznych, takich jak np. „Corel Paint Shop Pro” lub „Corel Draw”, które kosztują kolejno około 120 i 300 złotych. Uczniowie tacy szkoleni są na „lepszym” komercyjnym oprogramowaniu. Ale co w takim razie dzieje się, gdy sami chcą przerobić fotki na facebooka? Oczywiście muszą pobrać program graficzny. Tylko jaki? A no taki fajny jak Corel Paint Shop Pro, więc sciągają scrackowaną wersję owego programu no bo przecież ucznia nie stać na kupienie licencji. I właśnie tutaj leży część problemu.

Dlaczego w szkołach nie jest nic o systemie Linux?

Załóżmy teraz, że uczniowie w szkole mieliby styczność z Ubuntu. Po powrocie do domu mieliby pojęcie o innym OS oraz o programach, które są przecież darmowe. I taka osoba nie pobierze MS Office bo będzie uważała go za niepotrzebny, zbędny produkt, z którym będą same problemy związane z Piracką aktywacją. Wybiera więc Openoffice. Takiej osobie również wtedy nie jest potrzebny Photoshop czy Corel Paint, ponieważ wie co to GIMP oraz ma świadomość, że jest to legalny oraz bardzo zaawansowany program.

Microsoft walczy z piractwem. Nakręcanie sprzedaży systemu w wersji OEM ( klucz przypisany do danego urządzenia ) bo ludzie nie chcą kupować tego produktu. Ja sam padłem ofiarą monopolu. W tamtym roku kupowałem zwykłego przeciętnego laptopa i oczywiście „dostałem” przy zakupie Windows 7 HP chociaż go nie używam i zaznaczałem, że nie chcę licencji na ten system.

Natchnieniem do napisania tego artykułu jest Windows 8 Release Preview, którego aktualnie testuję. Po zainstalowaniu tego systemu byłem zmuszony zainstalować np. winrar. Po 30 dniach użytkowania stał bym się piratem przez sam archiwizator. Sam jestem zdania, że za soft nie powinniśmy płacić. To wszystko co jest tutaj za $, znajdziemy w Linuxie za darmo. Naszym zadaniem, zadaniem wszystkich linuxiarzy jest uświadamianie ludziom, że wcale nie trzeba płacić/piracić, żeby mieć dobre oprogramowanie. Informujcie znajomych o darmowych legalnych odpowiednikach programów. Uświadamiajcie społeczeństwo, przyjaciół.. To dla dobra ogółu.

Dla wszystkich, którzy dotarli aż tutaj, mam jeszcze jedną informację.

Istnieje przekonanie, że Linux jest trudny w konfiguracji, więc ludzie wolą system Windows, który jest prosty i działa. Nic bardziej mylnego. Do przykładu posłużmy się Ubuntu ( jest to mi najbardziej znana dystrybucja ). Instalacja Ubuntu jest niezwykle intuicyjna, w dowolnym języku. Powiedziałbym, że czynności takie jak partycjonowanie są nawet prostsze niż w instalatorze okienek. Po zainstalowaniu system sam zaproponuje sterowniki własnościowe np. do karty graficznej. Wystarczy kliknąć włącz i po sprawie. Sterowniki same zostaną pobrane i zainstalowane. W Windows instalacja sterowników dzieli się na: kartę graficzną, dźwiękową, 3 rodzaje sterowników do chipsetu, czytnik kart pamięci, kamerę internetową i Bóg jeden wie, co jeszcze. W Linuxie to wszystko działa oraz wszystkie programy biurowe są gotowe do użycia.
Mam nadzieje, że nie usnęliście 😉

Sebastian ( sebastarzak )

 

Zobacz również :
Dystrybucje Linux o zastosowaniu edukacyjnym

 

Opublikowane: 03 / 08 / 2012 ,

6 comments on “„Piractwo w sieci” czy legalny „Pingwin”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strefa Linuxiarzy